Posted by on 11 lipca 2018

Sugestia ta wydała swoje owoce w szerokich kręgach, głównie półinteligencji, która była najbardziej podatna na to, co stanowi pikantną stronę psychoanalizy. Tezie o przemożnym znaczeniu płci w życiu ludzkim należałoby, zdaje się, przeciwstawić inną teorię. Można mianowicie sądzić, że potrzeba płciowa, choć sama w sobie nie musi mieć większego wpływu na stosunki osobnika z jego środowiskiem i na procesy samoregulacji, m o ż e taki wpływ uzyskać i faktycznie nieraz go uzyskuje dzięki pewnym specyficznym okolicznościom. Postaram się omówić kilka z nich, nie kusząc się zresztą o wyczerpanie tego obszernego tematu, który powinien stanowić przedmiot osobnych prac badawczych. Jednym z czynników sprzyjających nasileniu napięć seksualnych jest otaczanie tych spraw pewną aurą tajemniczości, którą sztucznie podsyca, szczególnie u ludzi młodych, zainteresowanie nimi i wyrabia przekonanie o jakimś szczególnym ich znaczeniu w życiu człowieka. Po drugie – rozliczne ograniczenia, które czynnościom seksualnym nadają smak owocu zakazanego i sztucznie wzmagają ich atrakcyjność, nawet do tego stopnia, że zaspokojenie może stać się – tak jak u pacjentek Freuda – konieczne do utrzymania równowagi wewnętrznej. Jako trzeci czynnik można wymienić pewien charakterystyczny dla naszej epoki styl życia, w którym szczególnie mocno podkreślane są wartości seksualne. Trafnie ujął to pewien amerykański karykaturzysta: Obrazek przedstawia gabinet psychoanalityka, w którym na sofie leży pacjent, zwrócony twarzą do okna. Na widocznym za oknem drapaczu chmur wisi ogromna reklama z roznegliżowaną girlsą. Lekarz siedzi za pacjentem i patrząc w notes pyta: A teraz proszę mi podać pierwszą myśl, która przychodzi panu do głowy (The New Yorker Magazine, C. Richter). Podsycanie napięć seksualnych we współczesnej kulturze, szczególnie zachodniej, jest czymś bardzo pospolitym, a tłumaczy się również chęcią zysków finansowych. Dochodowość filmów i powieści o tematyce seksualnej oraz nawiązywanie do niej w reklamach jest rzeczą znaną, umieszczenie w filmie przeznaczonym na eksport jednej sex-bomby może podobno przynieść więcej dochodu niż kilka fabryk samochodowych. W tej sytuacji napięcia seksualne, stale podtrzymywane, rosną, w miarę ich nasilania się rozrasta się udział tematyki seksualnej w filmie, literaturze i reklamie, co znów potęguje napięcia seksualne itd. powstaje w ten sposób błędne koło przyczyn i skutków. Trudno się dziwić dużej intensywności seksualizmu w takich warunkach. Dalej – należy pamiętać o tym, że normalnie potrzebę płciową zaspokaja się przez stosunek płciowy, który jest aktem społecznym, zachodzącym między dwoma osobami i – jak już wspomniałem – ma pewne konsekwencje społeczne [patrz też: triamcynolon, amlodypina, kursy fizjoterapia ]

Powiązane tematy z artykułem: amlodypina kursy fizjoterapia triamcynolon

Posted by on 11 lipca 2018

Sugestia ta wydała swoje owoce w szerokich kręgach, głównie półinteligencji, która była najbardziej podatna na to, co stanowi pikantną stronę psychoanalizy. Tezie o przemożnym znaczeniu płci w życiu ludzkim należałoby, zdaje się, przeciwstawić inną teorię. Można mianowicie sądzić, że potrzeba płciowa, choć sama w sobie nie musi mieć większego wpływu na stosunki osobnika z jego środowiskiem i na procesy samoregulacji, m o ż e taki wpływ uzyskać i faktycznie nieraz go uzyskuje dzięki pewnym specyficznym okolicznościom. Postaram się omówić kilka z nich, nie kusząc się zresztą o wyczerpanie tego obszernego tematu, który powinien stanowić przedmiot osobnych prac badawczych. Jednym z czynników sprzyjających nasileniu napięć seksualnych jest otaczanie tych spraw pewną aurą tajemniczości, którą sztucznie podsyca, szczególnie u ludzi młodych, zainteresowanie nimi i wyrabia przekonanie o jakimś szczególnym ich znaczeniu w życiu człowieka. Po drugie – rozliczne ograniczenia, które czynnościom seksualnym nadają smak owocu zakazanego i sztucznie wzmagają ich atrakcyjność, nawet do tego stopnia, że zaspokojenie może stać się – tak jak u pacjentek Freuda – konieczne do utrzymania równowagi wewnętrznej. Jako trzeci czynnik można wymienić pewien charakterystyczny dla naszej epoki styl życia, w którym szczególnie mocno podkreślane są wartości seksualne. Trafnie ujął to pewien amerykański karykaturzysta: Obrazek przedstawia gabinet psychoanalityka, w którym na sofie leży pacjent, zwrócony twarzą do okna. Na widocznym za oknem drapaczu chmur wisi ogromna reklama z roznegliżowaną girlsą. Lekarz siedzi za pacjentem i patrząc w notes pyta: A teraz proszę mi podać pierwszą myśl, która przychodzi panu do głowy (The New Yorker Magazine, C. Richter). Podsycanie napięć seksualnych we współczesnej kulturze, szczególnie zachodniej, jest czymś bardzo pospolitym, a tłumaczy się również chęcią zysków finansowych. Dochodowość filmów i powieści o tematyce seksualnej oraz nawiązywanie do niej w reklamach jest rzeczą znaną, umieszczenie w filmie przeznaczonym na eksport jednej sex-bomby może podobno przynieść więcej dochodu niż kilka fabryk samochodowych. W tej sytuacji napięcia seksualne, stale podtrzymywane, rosną, w miarę ich nasilania się rozrasta się udział tematyki seksualnej w filmie, literaturze i reklamie, co znów potęguje napięcia seksualne itd. powstaje w ten sposób błędne koło przyczyn i skutków. Trudno się dziwić dużej intensywności seksualizmu w takich warunkach. Dalej – należy pamiętać o tym, że normalnie potrzebę płciową zaspokaja się przez stosunek płciowy, który jest aktem społecznym, zachodzącym między dwoma osobami i – jak już wspomniałem – ma pewne konsekwencje społeczne [patrz też: triamcynolon, amlodypina, kursy fizjoterapia ]

Powiązane tematy z artykułem: amlodypina kursy fizjoterapia triamcynolon